To już 19-ty finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. O WOŚPie nie ma co pisać, bo to jest akcja najcudowniejsza na świecie i wszyscy o tym wiedzą. Napisać chciałem o czymś innym.

W tym roku do naszej miejscowości zawitała chyba po raz pierwszy, większa gwiazda –  niestety wyblakła gwiazda lat 80-tych o 90-tych, czyli zespół ZIYO. Ale też nie o tym chcę napisać. Wg mnie ważniejsze rzeczy działy się na scenie przed występem ZIYO.

Najciekawsze są dla mnie zawsze młode zespoły, te które dopiero zaczynają swoje występy sceniczne. Tym razem zagrali młodzi ludzie z Poraja, którzy jeszcze chodzą do gimnazjum. Uważam, że nawet nieźle zabrzmieli i do tego nie ma się co przyczepiać. Utwory też mieli przećwiczone – chwała im za to. Zastanawiam się tylko jaka będzie ich dalsza droga. Kiedy ja z kumplami graliśmy w składzie rockowym, któż mógłby przypuszczać jak to się dalej potoczy. Wtedy nie powiedziałbym chyba nigdy, że będę eksperymentował z dźwiękami i grywał jakieś dziwne koncerty, a kiedy laicy pytają się jaką muzykę tworzę, to trudno im wytłumaczyć, że muzyka elektroniczna to dzisiaj już nie tylko Jarre. Tak patrzę na tych młodych punk-rockowców i zastanawiam się, czy oni też kiedyś zdecydują się na eksperyment i pójdą drogą niepewności w zrozumieniu swej twórczości przez wielu odbiorców?

A jakie są Wasze przemyślenia w tej sprawie? Jak WAM podobał się ich koncert? Czekam na Wasze komentarze…