Czy artyści zawsze czekają na słowa uznania? Czy potrzebują też krytyki? Jeśli tak, to jakiej?

Chwil kilka temu na forum wef.pl pojawiło się kilka słów dotyczących tej sprawy. Z jednej strony na myspace ludzie wpisują sobie same komplementy. Niby podtrzymuje to na duchu, szczególnie artystów młodych, wchodzących “na rynek”, ale z drugiej strony jaką ma to wartość? Ja od dłuższego już czasu po prostu nie wpisuję komentarzy, nie zabiegam też szczególnie o “przyjaźnie” na portalach społecznościowych (szczególnie teraz, gdy myspace tak dramatycznie się zmieniło”). Jeśli coś wpisuję to gdy naprawdę muzyka mi się podoba. Przyznam się, że nikomu też nie napisałem na profilu, że robi muzykę beznadziejną – o tak, pewnie natychmiast skasowałby taki komentarz, więc po co go tworzyć.

Oto co Jarosław z forum WEF ma do powiedzenia (sądzę, że warto przytoczyć jego słowa):

Z recenzjami które słodzą trzeba uważać. Sztuką jest znaleźć recenzję która merytorycznie, obiektywnie opisze muzykę. Cóż mi po idealnych recenzjach – ja osobiście szukam recenzji krytycznych, tylko one są w stanie wnieść coś nowego, nie zatracić prawidłowego spojrzenia na twórczość. “To sól sprawia że potrawa jest smaczna, od słodyczy psują się zęby.” Poklepywanie po plecach w stylu wpisów Myspace jest iluzorycznym dowartościowaniem, artysta powinien co jakiś czas otrzeć się o tę część chropowatej rzeczywistości by jego sztuka miała sens. Czy znalazłeś recenzję która pomogła Tobie w spojrzeniu tego co robisz, z tzw. boku.

Na te słowa odpisał mu Bionulor (fragmenty, które są ciekawą odpowiedzią na):

Z patrzeniem z boku na własną wytwórczość artystyczną jest chyba trochę tak, jak z patrzeniem obiektywnie na własne dzieci… by podążać własną drogą staram się ufać przede wszystkim sobie…

Sól sprawia, że potrawa jest …słona, niekoniecznie – smaczna! jeszcze a propos soli: “wywiera niekorzystny wpływ na jasność myślenia i dobrą pamięć. Sól obkurcza i usztywnia naczynia krwionośne, także te drobne w mózgu… jest jedną z przyczyn nadciśnienia, powstawania obrzęków, osteoporozy, a nawet poważnych chorób żołądka…”

Czyli jak jest z tymi recenzjami? Dobrze jest przeczytać pozytywną, ale czy negatywna na pewno artystów nakręca? A może tylko zniechęca? Jaka powinna być krytyka? Czy tylko chamskim wytknięciem słabości, czy może powinna być konstruktywną pomocą? Tylko skąd recenzent ma wiedzieć jakie rady dać artyście, by mu pomóc? Zapraszam do dyskusji w komentarzach…