Coś niesamowitego. Po przejściu bramy z portretem Mao, z placu Niebiańskiego Spokoju, do wejścia, do Zakazanego Miasta można spotkać wielu sprzedawców handlujących generalnie rzeczami słabymi. Wydaje się, że w tym sezonie, w Pekinie, ulubioną zabawką jest czołgający się  żołnierz, któremu (prawie) z tyłka wystaje chińska flaga. Trochę śmieszne jest to, że ten chiński czołgający się wojak krzyczy po angielsku: “fire, fire, fire”. Niezły numer.