Ciągle jeszcze mój mózg jest pełen przeżyć z Chin. W ciągu trzech ostatnich lat miałem okazję widzieć ten kraj trzy razy. Udało mi się odwiedzić większość ważniejszych miast, zobaczyć wiele wspaniałych zabytków, budowli, konstrukcji. Spotkałem niesamowitych ludzi, od zwykłych właścicieli BBQ, którzy z zatęchłej restauracji wciągają miesięcznie ok. 5 tys. PLN (po przeliczeniu), bo artystów wydających płyty CD, znanych dość szeroko w Chinach, a także na całym świecie, jak choćby twórca Buddha Machine FM3.

Widziałem rozwój – i to taki, który trudno opisać. Jak tak słyszę ciągle, że Polska to “kraj w budowie”, “największy plac budowy w Europie”, to nie wiem co powiedzieć o Chinach. Prosty przykład. W 2009 roku graliśmy koncert w Wuhan. Po wyjściu z VOX Live House po przeciwnej stronie drogi stał ogromny budynek, pewnie ok. 20-piętrowy. Dziś nie ma po nim śladu, a maszyny szykują plac pod kolejny wieżowiec, tym razem pewnie o 30 pięter wyższy. I tak jest w całych Chinach. Zwykłe koleje międzymiastowe jadące 300 km/h, (nie wspominając o kolejach na poduszce magnetycznej, gdzie prędkość powyżej 400 km/h to standard), szerokie autostrady – 5 pasów to minimum, osiedla mieszkaniowe w budowie – jednocześnie buduje się po 20, 30 budynków – budynków po 50 pięter, albo lepiej. I tak jest w całych Chinach – przynajmniej w tych miejscach, które miałem szansę zobaczyć. A tym razem widzieliśmy na prawdę wiele, bo nasze koło, które zatoczyliśmy jadąc po Państwie środka wyniosło ponad 3200 km.

Jak to wszystko się ma do ustroju, do rozwoju gospodarki, do pomocy Chin dla dzisiejszej Europy, czy inwestycjach w USA, tego nie umiem dobrze opisać, choć mam swoje przemyślenia. Ciekawe co WY sądzicie na temat – jak postrzegacie ten kraj z Waszej perspektywy.