Archives for posts with tag: analogue

I am very happy to announce that my latest album entitled “Analogue” was published by an awesome boutique Australian label Twice Removed. The album was recorded in 2011 when I did not have a laptop. In order to record all ideas and the whole album I used the 4-track TASCAM taperecorder. It was a challenging experience full of constraints. I played all different guitars, kitchen utensils, I used contact microphones sticked to paper and all other possible things which surrounded me. I also cut the tape and glued it to make long loops on a reel-to-reel recorder. I hope you gonna like the music. Here it is:

Advertisements

I had a Hard Drive crash on my MacBook. I’ve already bought a new one, but I am waiting for the Snow Leopard to come.

Still, I decided not to cry for a very long time. I unpacked my old analogue stuff and started recording with my TASCAM 4-track tape recorder. I use KP3 as a looper and effect processor. I also use some analogue BOSS pedals and other strange instruments. One of them is a sheet of paper with a contact microphone. Please check the photos :-) Please come back to listen to the sounds (soon)…

The mastering of the “Remaining Sounds” was made by my friend Krzysztof Orluk (his latest album “Blurred Reflection” was published by Databloem). Apart of using his new gear, he also used the analogue device created by Andrzej Starzyk (Looptrotter). Andrzej made an analogue tube saturation system. It is a stand alone, fully functional device. Later he incorporated this analogue system into his latest original creation called Monster Compressor. Monster Compressor is a hi-end studio rack which gets very good reviews on Poland and therefore many studios which like the warm analogue sound decide to purchase this hand made device. I think Monster will soon be used worldwide.


Analogue tube saturation system by Looptrotter


Monster Compressor by Looptrotter

A few words about working with Looptrotter machines by Krzysztof Orluk (only in Polish):

Praca z wykorzystaniem analogowego sprzętu audio przynosi wiele satysfakcji… szczególnie w czasach opanowanych przez cyfrowe środowiska i komputerowe narzędzia audio. Dzięki takim rozwiązaniom, jak domowej roboty lampowy saturator konstrukcji Andrzeja Starzyka aka Looptrotter, możemy zasmakować odrobiny zamierzchłych czasów, gdzie praca odbywała się w domenie czysto analogowej.

W urządzeniu, którego jestem właścicielem, praca odbywa się “na słuch”, tzn. na podstawie odsłuchu dźwięku musimy określić ilość nasycenia, by sygnał nie został przesterowany.
Co ciekawe, samo urządzenie można wykorzystać jako efekt distortion (świetnie współbrzmi z dźwiękiem pianina), a to za sprawą przycisku aktywującego opcję 2nd Boost, ale o tym poniżej
.
Sama praca jest niezwykle banalna:
1. Urządzenie aktywujemy głównym włącznikiem “Power” (o którym producenci urządzeń znanych marek nierzadko zapominają!).
2. Aktywacja nasycenia następuje poprzez wciśnięcie przycisku “Valve” (po uruchomieniu urządzenia lampy podświetlone są na czerwono, a w momencie ich nagrzania i aktywacji – na niebiesko).
3. Proporcje pomiędzy sygnałem czystym, a obrobionym (Wet/Dry) ustawiamy pokrętłem “Gain”.
4. Poziom wysterowania sygnału (po saturacji) kontrolujemy potencjometrem “Output”.
5. Mamy też do dyspozycji przyciski “2nd Boost” i “Soft”. Pierwszy z nich posłuży nam głównie do lampowego efektu typu Distortion. Drugi natomiast, pozwoli odciąć wysokie częstotliwości w zakresie od ok. 14kHz wzwyż (dźwięk staje się bardziej lo-fi, analogowy).
Konstrukcyjnie, urządzenie zamknięte jest w pancernej, metalowej obudowie.Na tylnym panelu znajdziemy złącza: 2x wejście 1/4 TRS input, 2x 1/4 TRS output, wyjście słuchawkowe z niezależną regulacją głośności, oraz gniazdo przewodu zasilającego (zasilacz został umieszczony w urządzeniu).
Efekty pracy najbardziej odczuwalne są przy niskich częstotliwościach, gdzie bas staje się bardziej zwarty, energiczny i punktualny. Również średnie tony ulegają nasyceniu, przez co dźwięk staje się bliższy, pojawiają się drobne szczegóły, a wszelkie transjenty bez zbędnej nachalności.
Pomimo, że praca na saturatorze początkowo do prostych nie należy, wystarczy kilka godzin zabawy metodą prób i błędów by stwierdzić, że tego w moim domowym zaciszu właśnie brakowało! Prosta konstrukcja i niepozorny wygląd, to cechy którego są silnym atutem i mogą wyprowadzić w krzaki nie jednego sceptycznie nastawionego słuchacza, czy domorosłego znawcę brzmień analogowych…
Jako ciekawostkę należy powiedzieć, że owa konstrukcja wykorzystana została w najnowszym dziecku Looptrotter Audio Engineering o jakże wymownej nazwie Monster Compressor, zbierającego zacne recenzje w Polsce i za granicą!

Short English version below…

Nadchodzi nowa płyta.

Historia płyty “Remaining Sounds” zaczęła się dość przypadkowo. Podczas pracy nad moim nowym materiałem zacząłem tworzyć utwory, które dobiegały od tego, co już miałem przygotowane, a jednocześnie były dość spójne. Narodził się pomysł gromadzenia ich w oddzielnym folderze, po to by kiedyś do nich wrócić. I tak od października 2010 folder zaczął się zapełniać, do tego stopnia, że zapełnił się już na tyle, by spróbować wybrać utwory nadające się na nowe wydawnictwo.

Dlaczego “Remaining Sounds”? Większość utworów, które na początku powstały opierały się na “zamrożeniu” jednego, lub kilku dźwięków w efekcie Reverb. Tym samym udało mi się uzyskać ciekawe przestrzenie ambientalne, które były “dźwiękami pozostałymi” po tym co zagrało wcześniej. Te “pozostałe dźwięki” stały się potem bazą do stworzenia bogatszych struktur. Część tych długich pejzaży przeszło przez głowicę mojego starego magnetofonu szpulowego, by powrócić do komputera po przepuszczeniu przez program Gleetchlab 3.0.

Właściwie cały materiał oparty jest na dźwiękach nagranych gdzieś z otoczenia, bądź zagranych na gitarze. Jest spora ilość dźwięków narzędzi kuchennych i innych domowych urządzeń codziennego użytku. Naprawdę jedynym dźwiękiem, który pochodzi z komputera jest uderzenie “stopy”, które pochodzi bodajże z Rolanda.

Aktualnie materiał idzie do masteringu. Zostanie przepuszczony przez lampowy saturator Looptrottera, przez Krzyśka Orluka. Opowiem o tym niebawem. Kolejne stadia produkcji będę relacjonował już niebawem. Myślę, że sporą niespodzianką może być sposób wydania albumu. Sądzę, że spodoba się niektórym ortodoksyjnym wielbicielom techniki analogowej. Ale o tym już niebawem…

The history of the “Remaining Sounds” is long, and I think it’s easier for me to explain things in Polish. But still, just in short – the whole album contains only field recordings, sounds of the kitchen utensils, vacuum cleaner, and of course my guitars. The only sound on the whole album which is from the computer is the Roland kick drum, used in one track.

I also used my old tape recorded to “destroy” the soundscapes I recorded with the “freeze” option of the Reverb effect. The sounds from the tape were processed with the Gleetchlab 3.0 which is an amazing software.

Soon I will tell how the album will be released and I hope this will be interesting for the people who love analogue sounds! Stay tuned!